“Fragments of Form and Function” Allegaeon

Od razu muszę napisać, że na album „Fragments Of Form And Function” wpadłem zupełnie przypadkiem, ot kolega miał do pożyczenia. Wgrałem na iPoda i pomyślałem: „jak mnie najdzie to posłucham”. I ostatnio jakoś naszło. Od pierwszych dźwięków piosenki „The Cleansing” wiedziałem, że chłopaki mają werwę, energię i troszeczkę inne podejście do muzyki jaką grają. A grają coś w stylu technical/melodic death metal. Czyli coś co tygrysy lubią najbardziej. Trudno w ich muzyce doszukać się super szybkich riffów i solówek rodem z płyt Children Of Bodom, albo twardo melodycznych partii jak w kawałkach In Flames czy Arch Enemy, ale zespół Allegaeon czerpie od każdego po trochu. Wokal, melodia czy dobre mocne riffy na debiutanckim LP łączą się w pełny, bardzo dobry album.

Kawałki na płycie są ciężkie, techniczne wszystko wspaniale gra razem. Pełne harmonii i spójności. Zespół tchnął trochę życia w ten już z lekka stary i rozpadający się rodzaj muzyki. Pokazał, że można coś wydobyć z ogranych już motywów i posunięć. Metal Blades Records postawiło na nich i wydało płytę, która ciepło została przyjęta przez oziębłych i wymagających jak na te czasy fanów ciężkiego grania. Gdzie nie spojrzeć (Youtube, myspace, Encyclopaedia Metallum) same zachwalanie. Oby tylko chłopakom z zespołu woda sodowa nie uderzyła do głowy i wszystko będzie idealnie. Jednym dobrym ruchem, jeżeli oczywiście panowie z Allegaeon rozważali taki ruch, było nie wprowadzanie klawiszowca i w ogóle klawiszy do zespołu – popsuło by całość. No, ale chłopaki najlepiej wiedzą co robią i za to im dziękuję.

Gdyby spojrzeć na każdego z muzyków oddzielnie mamy: świetnych gitarzystów, wspaniałego perkusistę, dobrze dopasowany wokal i może trochę słabszego basistę, ale mam nadzieję, że się facet podciągnie – partie basowe są takie byle jakie, niby dobrze zagrane, zgrabne wtapiające i scalające z partiami gitarowymi, ale jednak czegoś brak.

Żadna z piosenek nie nudzi, chociaż niesprawne ucho mogło by uważać kawałki za monotonne i do siebie podobne. Błąd. Każda piosenka począwszy od „A Cosmic Question”, zresztą jeden z lepszych na płycie, przez „Biomech – Vals. No. 666” – epicki kawałek z cudownym akustycznym outro, po nim właśnie widać, że gitarzysta Greg Burgess nie jest jakimś tam zwykłym grajkiem; chłopak ma talent – do „Atrophy Of Hippocrates” i „Accelerated Evolution” – niezwykłych kawałków z potężnym brzmieniem. Wszystkie właśnie wymienione przeze mnie kawałki są ewidentnie najlepszymi piosenkami z całej płyty.  Co nie uwłaszcza dobrego poziomu innych nagrań jak trzymający wysoki poziom „From Seed To Throne” z mocnym refrenem i szybkim riffem gitarowym.

Teksty piosenek też są niczego sobie. Fanom typowych satanistycznych, diabelskich i śmierć przynoszących tekstów trudno będzie odnaleźć się w naukowych („A Cosmic Question”) i lekko filozoficznych tekstach, dzięki którym muzycy chcą coś przekazać.

Album polecam wszystkim którzy lubią ekstremalny, melodyczny death metal. Świetnie będziecie się bawić słuchając tej płyty. Ja jak na razie wsłuchuje się kolejny raz w outro „Biomech” i czekam na kolejne kawałki tego jakże wspaniałego debiutu.

~ - autor: przeczytanewnocy w dniu Luty 13, 2011.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.