Stephen King i Peter Straub “Talizman”

Nie mogę nie ukryć, że Stephen King jest moim ulubionym pisarzem, a współautora tej książki nie znam w ogóle. Po prostu nigdy nie zdarzyło mi się znaleźć jego książki, ani tym bardziej jej przeczytać – nad czym trochę ubolewam, bo podobno facet pisze bardzo fajne horrory.
Chodź ta książka opisowo nie różni się od innych Kinga, to przygoda jaką dostajemy do ręki jest diametralnie różna niż pozostałe powieści Króla – różni się tematyką. Nie jest to horror, ani powieśći krymianł. To chyba jednoznacznie książka drogi. Wielka epicka przygoda, niczym podróż Froda przez Śródziemie.
Jack Sawyer (tak Sawyer, mamy w tej książce duże zapożyczenia z “Przygód Hucka” autorstwa Marka Twaina) musi wyruszyć na poszukiwanie tytułowego przedmiotu, aby ocalić świat i uratować swoją chorą na raka matkę.
Przybywa wraz z nią do New Hampshire gdzie poznaje starszego, czarnoskórego mężczyznę, który pracuje w pobliskim wesołym miasteczku. Ten opowiadam mu o innych światach, rzeczywistościach, w której każdy ma swojego Dwójnika (siebie w drugim świecie). Dostaje od niego magiczny napitek (który, gdy się dowiedziałem czym jest, rozśmieszył mnie do łez
) i wyrusza w wielką podróż bo Ameryce i świecie Terytoriów.
Przebywając w Terytoriach Jack poznaje w nich świat z czasów średniowiecznych, gdzie ludzie jeżdżą dorożkami, kupują różnorakie przedmioty na licznych targach, a całą krainą rządzi Królowa, która w świecie Jack’a jest jego matką. Niestety na życie Królowej czyhają pewne osoby, które z chęcią usiądą na tronie zamiast niej – tym bardziej, że ta jest chora i umiera.
W kilku słowach: „Talizman” to naprawdę dobra książka, choć miejscami jest nudnawa, trudno napisać ciekawe opisy drogi, i prosta to całość w samym końcu splata się w wręcz doskonale.
Czytałem kilka recenzji tej książki i większości nie podobała się narracja. Chyba jestem inny niż wszyscy, bo dla mnie była ona wręcz wyśmienita, czasami zabawna, a miejscami przygnębiająca. Raz czyta się ją szybko, a następnie wraz z zwolnieniem akcji czyta się powoli, ale nie zanudzająco, że chce się odłożyć książkę na półkę.
Piszą to wciąż czekam na pieniądze, aby kupić „Czarny Dom”, czyli kontynuację „Talizmanu”, bo świat i książka mnie urzekła. Niestety muszę przyznać, że pod sam koniec brakowało mi jednej małej rzeczy. Trochę innego zakończenia… jak przeczytacie to zgłoście się do mnie to opowiem wam o co chodzi, bo nie chce psuć wam fabuły.
Dam 8/10.

Czy ten świat “Terytoriów” w jakiś sposób nawiązuje do świata Mrocznej Wieży?
Nie es to zupełnie coś innego.
Kiedy następny news?
Prawdopodobnie całkiem niedługo. Właśnie kończę czytać “Mrocznego Zbawiciela” Zambocha i jak przeczytam to myślę nad wrzuceniem recenzji obu części i jeszcze inną recenzję t.j. “13 anioł” Anny Kańtoch
Przed maturą powinienem wrzucić chociaż jedno.
Ty też maturzysta? Ja po maturze zaczynam czytać bo ostatnio tylko sie zaopatrzyłem jak na wojnę:d
tak ja podobnie, już mam jakieś 10 książek Kinga na lato… i jeszcze z kilkanaście Fabryki, tylko kasa kasa kasa…