“A Sense Of Purpose” In Flames
Zespołu In Flames słucham już chyba od roku, więc nie jest to długo, acz sporo jak na mnie. Tego LP przesłuchałem najmniejszą ilość razy. Za to wywołał on u mnie sporo emocji: Czy zespół idzie aby w dobrą stronę? Czy nie staje się zbyt komercyjny? Czy co najgorsze się nie wypala? Odpowiedzi były raz pozytywne, a raz negatywne. Niestety więcej było negatywów.
Piosenek dostajemy 12 z czego, nad czym ubolewam nie wyłania się żadna porządna, najbardziej wpadająca w ucho.
Pierwszy pod ogień idzie “The Mirror’s Truth“, który jest krótki, lecz treściwy. Krótkie bassowe intro, po którym wraz z perkusją wchodzi cały zespół. Szybka solówka, refren i zaraz koniec pierwszego kawałka. Zostają braki? Wokalista nie zachwyca głosem jak na poprzednich płytach, a partie gitarowe są zbyt proste. A jednak refren pozostaje w uszach, bo on tutaj jest najlepszy.
Szybki przeskok w skoczny i szybki “Disconnected“, który moim zdaniem jest jednym z lepszych kawałków na płycie. Zwolnienie na koniec i cichy chórek w tle dodają bardzo fajny klimat.
Następnie prosty i nie zapadający w pamięć “Sleepless Again” i przeskok w za długi, moim zdaniem, “Alias“, którego mocną stroną są klawisze i sam tekst piosenki.
Kolejny szybki kawałek to “I’m The Highway” ze świetnym refrenem, w którym najważniejsza jest gitara i wręcz punkowa szybka perkusja. To co w melodic metalu jest bardzo ważne.
“Dealight and Angers” ze świetnym tekstem w refrenie, wręcz idealnie nadaje się do wyśpiewania go wraz z zespołem w czasie koncertów.
A i mocniejsze “Move Through Me” daje super kopniaka w potylicę i pokazuje, że W Płomieniach dalej daje radę i stwarza dla nas, fanów, mocniejszy kawałek. Najmocniejsze w niej? “Przerywany” riff gitarowy.
Następnie zwolnienie tępa i “The Chosen Pessimist“, który wprawia w melancholyjny nastrój i daje do zrozumienia, że Anders Friden ma wspaniały głos, nie tylko w czasie ostrzejszych kawałków, ale też podczas nastrojowych piosenek. A ta kończy się super. Najlepiej posłuchać jej samemu.
“Sober and Irrelevant” jest szybka i bardzo punkowa, nadająca się świetnie do pogo.:P
“Condemned” ma “pierdolnięcie” i daje wycisk uszom, a wszystko to dzięki podwójnej stopie, mocnemu bassowi i szybkich, prostych partiach gitar. A w środku piękne solo i zabawa “kaczką”.
Z “Drenched In Fear” pamiętam tylko refren, który mnie nie zawiódł. Tylko tyle.
Na koniec “March To The Shore”, który jest dobrym kawałkiem na zamknięcie płyty bo pokazuje co w niej najlepsze, czyli refreny.
Po przesłuchaniu całej płyty zostają pewne braki. Nie ma tego czegoś. Tego tak ładnie nazwanego “pierdolnięcia”, który zrzuca z krzeseł, a słuchawki bądź głośniki wybuchają same z siebie. No cóż…
Po dłuższych przemyśleniach mogę dać tej płycie:
7/10 za płytę czysto muzyczną
oraz
6/10 za płytę In Flamesów
plusy:
- “Disconnected“
- “I’m The Highway”
- “Move Through Me“
- “Condemned”
- refreny…
minusy:
-… szkoda, że tylko one
- reszta płyty
- to już nie ten sam zespół, nawet biorąc pod uwagę świetną “Reroute to Remains”

